Posłowie do tomiku poezji "punkt rzeczy znalezionych"
Andrzej Walter ma świetną "pozycję" do obserwacji życia i świata. Jest ekonomistą, a więc twardo stąpa po ziemi. Jest poetą, a więc lekko unosi się nad Ziemią. Jest artystą-fotografikiem, a oko obiektywu patrzy - jak wiadomo - ostrzej, inaczej. Ten osobliwy stan rzeczy jest widoczny, moim zdaniem, w jego poezji. Jej spektrum obejmuje sprawy "niskie" i "wysokie", szczegół i uniwersum, a - jak wiadomo - tylko w takim amalgamacie można kompletnie i komplementarnie opowiedzieć i siebie, i nas wszystkich.
Jest to poezja szlachetnej prostoty i - mimo oczywistego zmetaforyzowania - poezja jasnych komunikatów. Najważniejsze jednak, że czuła na całą tę "transcendentną" ezoteryczność naszego losu i jego etyczność oraz realia, które w kodeksie "powinności poetyckich" są czymś niesłychanie istotnym.
Ten tomik to głos bogatej wrażliwości i mądrości. Walter przede wszystkim znakomicie ogarnia ogromną przestrzeń naszego losu - tego zakorzenionego tu i teraz, i tego, którego cała teleologia wiedzie ponad gwiaździste niebo. Przyziemie i "metafizyczny kosmos" splatają się w tych wierszach w jednolitą prawdę o człowieku, tę wciąż dokładnie nie rozpoznaną, ale przecież istotną w wymiarze egzystencjalnym, religijnym i kulturowym. Pojawiający się tu topos "czarnych dziur" nie dotyczy, rzecz jasna, astronomii, tylko tej wielkiej zagadki, jaką sami przed sobą stawiamy. Dyskomfort, a może nawet dramat agnostycyzmu jest tu czytelny, jednak intuicja podpowiada poecie ciekawe domniemania. Na przykład w jednym z wierszy znajdziemy taką oto "definicję" człowieka: plama na obrazie plamoodpornym, co by znaczyło, że jesteśmy tylko mało znaczącym kurzem wszechświata. Tu, niżej, mamy jednak swój obowiązek życia rozumnego i roztropnego - toteż sporo wierszy stanowi komentarz do trywialnych plag naszej codzienności: zaplątania w małostkową aksjologię, grzech merkantylizmu, wandalizmu społecznego i wszelkich najpospolitszych przejawów życia powierzchownego.
Proszę przeczytać wiersz zatytułowany adieu - inne wiersze są jakby pisane "przeciw niemu", przeciw temu, co on głosi. Innymi słowy: nawet gdyby abstrahować od urody lirycznej tych utworów, to Autor formułuje tu niezwykle piękny i poruszający program ludzkiego bytowania w życiu. Dlatego poezja Waltera ma swój ciężar światopoglądowy, filozoficzny, etyczny - jest poniekąd regulowaniem busoli, która powinna nam towarzyszyć w mądrości indywidualnej i zbiorowej.
W innym tekście Autor stwierdza, że los wciska się tam, gdzie go nie proszą. Przypomina mi to frazę z pewnego wiersza Zbigniewa Jerzyny: za dużo było losu w moim życiu. A więc i ta wiara w ludzką ograniczoność, w uzależnienie od praw i wyroków, które ponad nami. Jednak poeta mówi: samotność jest chlebem / od ciebie zależy / czym go posmarujesz. Innymi słowy: ten zbiór buduje ciekawą koncepcję naszego losu, ograniczeń, ale i autonomii, wysokich uzależnień, ale i możliwych wyborów. Ja czytałem ten tom głównie jako "przesłanie filozoficzne" i jestem zbudowany jego pięknem.
Autor mityguje się w jakimś miejscu: być może ja handluję codziennością na miarę zdarzeń... Ależ nie, Panie Andrzeju, Pan "handluje" naszymi odwiecznymi obawami, lękami, lecz także wiarą i nadzieją.
I jeszcze drobiazgi... Znajdziemy tu utwory, które budzą osobne emocje lub skojarzenia. Na przykład wiersz tytułowy zbioru jest wierszem wyjątkowo "mocnym", na miarę przesłania, a wiersz zatytułowany po aż sam się w uchu układa, by powstała do niego muzyka, charyzmatyczna piosenka do repertuaru jakiegoś ambitnego wykonawcy.
Druga część zbioru to ujmujące świadectwo przeżyć osobistych. Andrzej Walter był zaprzyjaźniony z Anną i Jackiem Kajtochami. Pani Ania poniekąd wprowadziła go w krainę poezji, wiernie sekundowała jego wtajemniczeniom poetyckim. Ta więź jest tu widoczna, poruszająca, co stanowi coś więcej niż ładny gest ze strony Autora. Także wiersze poświęcone żonie - bardzo piękne i wzruszające. To wszystko buduje istotę tego tomu: liryczność i intelektualizm, filozoficzność i osobistą, zwykła czułość wobec bliskich ludzi. Dlatego warto do wierszy Waltera wracać, wczytywać się w nie, przemyśliwać, zadawać sobie samemu pytanie postawione przez poetę: kim jesteś człowieku (...) nie chcąc umierać?
Leszek Żuliński
(http://www.zulinski.pl/)