siedem

jesteś ukryty
we wschodach słońca
w odczuwaniu
tego porannego spokoju
cudu nieomal
narodzenia



płynę sobie
z nicości do wolności
z szelestu w dźwięk
jeszcze niewyraźny
dopiero rozświetlony
pierwszym promieniem

wtedy właśnie tak blisko
odczuwam twoją obecność
przedzierając się przez myśli
jak to dzisiaj będzie
z umiejętnością
udźwignięcia krzyża



czy znowu uruchomi się
mechanizm chciwości
podszyty pychą
nakryty gniewem
wychodzący z ciemności
w piękny jasny dzień

czy cała moja nieczystość
ukaże się w lenistwie
uzasadnionym zazdrością
w oparach złego
we wszystkim i dla wszystkich
wewnątrz i na zewnątrz



wielkie nieumiarkowanie
symbol naszych czasów
do którego zachęcają
skorzy do współpracy
biedni niewolnicy
skuci kajdanami








Poprzedni wiersz:
zazdroszczę niedźwiedziom
Spis wierszy tomiku "Miłość" Następny wiersz:
skorupa
 

Poezja
 
 

Strona główna